Jak wpisujesz w Google „pomiary instalacji elektrycznej cena”, to możesz dostać lekkiego mindfucka.
Bo nagle widzisz 150 zł, 300 zł, 800 zł lub 1200 zł i zaczyna się klasyczne: „Czemu taki rozstrzał, przecież to tylko pomiary”.
No właśnie – to nie są „tylko pomiary”. I tu większość ludzi robi pierwszy błąd.
Tanio = szybko = na papierze, nie w rzeczywistości
Nie oszukujmy się, na rynku jest pełno „pomiarowców”, którzy:
- wpadają na 15 minut
- nawet nie sprawdzają całej instalacji
- wypisują protokół z d…
- biorą 150–200 zł i lecą dalej
Papier jest? Jest. Pieczątka jest? Jest.
Tylko że… instalacja dalej może być niebezpieczna i dopóki nic się nie stanie – wszyscy są zadowoleni.
A co jak coś pójdzie nie tak?
I tu się kończy zabawa.
Bo jak kogoś porazi prąd lub coś się zapali, a ubezpieczyciel zacznie węszyć, to nagle ten „tani papier” zaczyna śmierdzieć.
Wtedy nie ma już pytania „Ile kosztowały pomiary?” tylko „Kto to podpisał i dlaczego?”.
I tu zaczynają się schody.
Skąd się bierze wyższa cena?
Teraz druga strona, ta której nikt nie tłumaczy.
Jeśli pomiary są zrobione porządnie, to:
- sprawdzana jest CAŁA instalacja, nie tylko „na oko”
- używany jest sprzęt pomiarowy, a nie zgadywanie
- każdy wynik ma sens i jest do obrony
Protokół to nie formalność, tylko dokument, pod którym ktoś się podpisuje z nazwiska. Czyli w praktyce bierze odpowiedzialność za to, że to jest bezpieczne.
A to już nie kosztuje 150 zł.
Dlaczego nie podpiszę protokołu „na siłę”?
Zdarza się, że instalacja ma już swoje lata i nie wszystko spełnia aktualnych wymagań
I wtedy są dwa typy elektryków. Pierwszy powie „Dobra, podpiszę, jakoś to będzie”, drugi powie: „Nie podpiszę, dopóki to nie będzie bezpieczne”.
Zgadnij, który bierze odpowiedzialność?
Konkret: Co wpływa na cenę pomiarów?
Nie ma jednej ceny dla wszystkich. Bo znaczenie ma:
- wielkość instalacji
- liczba obwodów
- dostęp do rozdzielni i punktów
- stan instalacji
Czyli jedno mieszkanie ≠ drugie mieszkanie i każdy, kto daje ci cenę „w ciemno, przez telefon, bez pytań”, po prostu strzela.
Podsumowanie, bez owijania
Jeśli chcesz:
- papier do szuflady
- najniższą cenę
- „żeby było”
to na pewno znajdziesz kogoś kto zrobi to za parę groszy.
Jeśli jednak chcesz:
- realnie sprawdzoną instalację
- spokojną głowę
- brak problemów w razie kontroli albo wypadku
to licz się z tym, że to kosztuje więcej.
A teraz najważniejsze. Pomiary robi się raz na kilka lat, a nie co tydzień. Więc pytanie nie brzmi „Czy warto zaoszczędzić 300 lub 500 zł” tylko „Czy warto ryzykować dla tych 300 lub 500 zł bezpieczeństwo swoje i innych”?
Jeśli jesteś z Poznania lub okolic i chcesz mieć to zrobione porządnie, a nie tylko „na papierze” to odezwij się do mnie.
Zrobię pomiary tak, żeby nie trzeba było się zastanawiać, czy wszystko jest okej, tylko żebyś to wiedział.



